Ten różowy króliczek to moja pierwsza maskotka zrobiona na szydełku. Postanowiłam, że specjalnie dla Zochy nauczę się takie robić i daję radę. Króliczka robiłam pomagając sobie filmikiem na YouTube od Crochetki 88. Bardzo fajnie pokazane co i jak. Maskotka ma 14 cm. Teraz w planie jest meduza. Zobaczymy jak sobie z tym poradzę. Może troszkę chaotycznie piszę, ale to chyba przez to, że udało mi się coś takiego zrobić i to, że post piszę na szybko, bo chcę już się zabrać za szydełko, póki Zocha śpi 😃 Pozdrawiam serdecznie i życzę miłej nocki wszystkim odwiedzającym 😃
Dziś w ręce mojej kochanej córki oddałam lalkę szmaciankę, specjalnie dla niej wykonaną. Szyło się ją dosyć przyjemnie, bo jest nieco większa od moich dotychczasowych. Ma ok.40 cm. Ciałko ma zrobione z mięciutkiej bawełny, a włosy i buciki wykonane są z filcu. Ubranko wykonane z bawełny nieco sztywniejszej, w piękne grochy. Ubranie oprócz spódnicy jest niezdejmowalne.
Znalazłam chwilę czasu na przeróbki starych ubrań. Wyciągnęłam z szafy starą, ale w bardzo dobrym stanie bluzę dresową mojego męża, na którą do tej pory nie miałam pomysłu i stary cienki szalik. Pocięłam, pozszywałam, doszyłam do ozdoby dwa czerwone guziki i tak oto powstał ciepły komin na zimę. Chciałam zrobić zdjęcia samego komina, ale jakoś te zdjęcia nie oddawały faktycznego stanu rzeczy. I wtedy moja słodka Zośka zaczęła wariować w bujaku (zawsze tak jest jak mama wyciąga aparat) i tak zyskałam modelkę do prezentacji mojego tworu. Prawda, że komin zyskuje przy takiej modelce? 😁😁
Teraz prezentuję komplet dwóch podkładek. Trochę mniej "szczypią" w oczy niż poprzednia. Z tych jestem bardziej zadowolona :) Chyba podaruję siostrze na Mikołaja
Popełniłam sobie taką oto podkładkę pod kubek. Gips, trochę farby akrylowej i gotowe :) Trochę pstrokate albo jak to mój mąż określił - "kwasowe". Bez żadnych wzorów, po prostu nieco mnie poniosło :)